18:07 18-11-2009
Blisko podium
Po Finałach Orange Cup w Zamościu przyszła kolej na Turniej Mistrzów w Warszawe. A tutaj znów szansa na zdobycie najwyższego trofeum.
Jako jedyny zespół do Warszawy lecieliśmy samolotem, ażeby nie tracić czasu i sił, ponieważ rozgrywki zaczynały się tego samego dnia.
Wszystkich drużyn było 32, a grup 8 . W naszej grupie H trafiliśmy na: FC Wrocław, Sandecja Nowy Sącz oraz PKS Św. Stanisław Danków.
Meczem z Sandecją rozpoczęliśmy turniej. Pierwsze minuty nie wyglądały zbyt dobrze. Sandecja przeważała ale nie mogła zdobyć bramki, dzięki dobrze grającej obronie. Wreszcie zdołaliśmy wybrnąć z tego impasu i spróbowalismy zaatakować. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po podaniu Mateusza Bochnaka i wykorzystaniu okazji Michała Bąby niczym Pippo Inzaghi prowadziliśmy 1:0. Potem już cisnęlismy i Michał Macuk popisał sie świetną bomba i już było 2:0. Wynik nie uległ zmianie do końca meczu.
Z FC Wrocławiem i Św. Stanisławem bez problemu wygralismy po 3:0. I pierwszego dnia jako jedyny zespół wyszliśmy z grupy bez straty gola.
Po meczach pojechaliśmy do naszego ośrodka na zasłużony odpoczynek.
Drugi dzień zmagań zaczęliśmy meczem z Odrą Wodzisław. Teraz już była Runda Finałowa (1/8), gdzie kto przegrywał - odpadał z gry.
Mecz był bardzo wyrównany, nikt nie mógł przechylić szali zwycięstwa na swoja korzyść. Na szczęście byli z nami kibice, krórzy okrzykami zagrzewali nas do boju. I tak, zaczyna sie ostatnia minuta spotkania. Przed polem karnym faulowany zostaje Michał Bąba. Sędzia uznaje, że mamy rzut wolny bezpośredni. Do piłki podchodzi Mateusz Bochnak. Bierze krótki rozbieg, i gooooool!!!
W ostatniej sekundzie zdobywamy zwycięską bramkę. Strzał niczym Juninho Pernambucano daje nam ćwierćfinał. A tam już Legion Radom, z którym zmierzyliśmy się w Zamościu i wygraliśmy 3:2.
Podobny mecz co z Odrą, tylko tutaj zdobywamy dość szybko bramkę. Legion potem próbuje się podnieść ale bez skutku. Dostają drugi a potem trzeci cios i mamy pewna wygraną. Pierwsza bramke zdobył Michał Grześkowiak, druga technicznie przy słupku - Olek Gliński a trzecią główką Maciej Leszczyński. Wynik 3:0 dla nas.
Po raz kolejny pokazaliśmy wielką piłkę. Jako jedyny zespół mieliśmy bilans bramkowy 12:0 !!!
W półfinale żartów już nie było. To był zespół Dunajca Nowy Sącz. Równie mocny klub jak my. Początek mieliśmy świetny. Wynik na 1:0 otworzył przepięknym strzałem z daleka (brasiliana) Kuba Ostrowski. Niestety potem zaszalał Miłosz Szczepański i było 1:2. My jednak nie dawaliśmy za wygraną. Niesieni dopingiem naszych kibiców strzeliliśmy drugą bramkę. To jednak było za mało. Znowu Miłosz podanie i gol – 2:3. My znów odrabiamy i walczymy. Jest 3:3. Na minutę przed końcem tracimy czwartą bramkę. Tego już nie zdążyliśmy odrobić. Więcej szczęścia w tym meczu mieli przeciwnicy.
Trudno, teraz pozostał mecz o 3 miejsce z Liderem Włocławek. Niestety teraz zaczynamy fatalnie. Już w 4 sekundzie tracimy gola. I znów odrabianie. Ciężki mecz. Ciśniemy ale to Lider zdobywa 2 bramkę. Na 4 minuty przed końcem znów Mateusz Bochnak popisuje się pięknym strzałem z daleka. Jeszcze jesteśmy w grze. Jednak w tym meczu na więcej nas nie stać, coś w nas pękło. Były łzy i smutek bo mogliśmy ten mecz wygrać. Przegrywamy 1:2.
Pierwsze miejsce zajęli: Dunajec Nowy Sącz wygrywając 3:1 z UKP Zielona Góra.
My zajęliśmy miejsce czwarte. Decydujący mecz z Dunajcem był na wyrównanym wysokim poziomie. Naszym nie brakowało szybkości i techniki. Troszeczkę zabrakło szczęścia. Ale mamy czwarte miejsce w Polsce. Nie jest źle. Oby tak dalej Pogoniarze!!!
Autor: Igor Jeznach
fotogaleria: Turniej Mistrzów-Warszawa 14-15.11.2009r
Kilka informacji na stronie: http://www.uks.info.pl/index.php?action=pages_uks&action_id=328


